piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 12

Melanie

Przebrałam się w piżamę, spięłam włosy i umyłam zęby. W łazience siedziałam dłużej niż zwykle. Bałam się konfrontacji z Harry'm, po tym co zrobiłam. Może 'bałam' to złe słowo, po prostu nie wiedziałam, jak teraz będzie wyglądała relacja między nami. Zdjęłam gumkę z moich włosów i przejechałam po nich dłońmi. Spojrzałam w lustro, a mój wzrok padł na usta. Jezu, tak niesamowicie całował. Dotknęłam warg swoją ręką. Wciąż czułam smak jego.
Opuściłam łazienkę z sercem bijącym tak szybko, jakby zaraz miało wyskoczyć z mojej klatki piersiowej. Mijając drzwi od pokoju, gdzie spała moja babcia usłyszałam swoje imię.
-Tak babciu?-spytałam kiedy weszłam do pomieszczenia.
-Zamknij drzwi i usiądź na chwilę, proszę-poklepała miejsce na łóżku koło siebie. Przystałam na jej prośbę i zajęłam miejsce koło niej.
-Widziałam Was-na mojej twarzy musiała dostrzec przerażeniem, gdyż zaśmiała się i dodała-Nie będę przecież krzyczeć, Mel. Po prostu pierwszy raz zauważyłam w tobie coś tak bardzo intensywnego, w pozytywnym znaczeniu... Cieszę się, że spotkałaś kogoś, kto tak na ciebie działa, ale pamiętaj jedno, miłość to kłopot, ale on daje nam życie.
-Co masz na myśli?-babcia zdecydowanie wybiega w przyszłość. Ja nawet nie wiem, co robię jutro, a co dopiero czy czuję coś do Harry'ego. Ale z drugiej strony zaciekawiło mnie ostatnie zdanie.
-Po prostu pamiętaj, że nie zawsze trzeba podejmować ważne decyzje w 5 sekund.
Skinęłam głową i chwilę zastanowiłam się nad tym, co przed chwilą usłyszałam.
-Dziękuję, Nonna-przytuliłam moją babcię.-Dobranoc.
-Śpij dobrze, skarbie.
Zamknęłam drzwi od sypialni i skierowałam się do własnej. Muszę przyznać, że ta rozmowa bardzo mi pomogła. Nonna, bo tak zwykle ją przezywam zawsze umiała wyczuć, gdy coś się działo. Nie wiem jak to robiła, ale to coś niesamowitego. Jej słowa dodały mi otuchy i pomogły zahamować szybkie bicie serca. Otworzyłam drzwi do sypialni i...Chyba faktycznie byłam długo w łazience, bo Harry po prostu zasnął. Jak najciszej zamknęłam drzwi i położyłam się do łóżka. Przyjrzałam się jego spokojnej twarzy i poczułam lekkie ukłucie w sercu. Naprawdę było mi szkoda, że tak wspaniały chłopak musi tyle przejść w swoim życiu. Dostosować się do nowego trybu, zacząć wszystko od nowa. Śpiąc wyglądał na beztroskiego 20-latka, którym był, jednak codziennie stają przed nim przeszkody, które musi pokonać.

Harry

Rano obudziły mnie promienie słońca na mojej twarzy. Dla kogoś rzecz błaha, jednak ja nie umiałem jej znieść. Podniosłem się do pozycji siedzącej i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie moja sypialnia. Wspomnienia  z wczoraj uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Wspólna kolacja z rodziną Mel i jej usta na moich. Mimowolnie przejechałam dłonią po wargach. Całowałem się z kilkoma dziewczynami, ale to nigdy nie było coś podobnego. To było takie...szczere. Oboje tego chcieliśmy i zdecydowanie było to czuć.
Rzuciłem okiem na zegarek w telefonie, po czym wstałem i ubrałem się. Jak najciszej opuściłem pokój i skierowałem się w stronę wyjścia. Zobaczyłem, że ktoś porusza się w kuchni.
-O Harry! Już wychodzisz?-usłyszałem głos mamy Mel.
-Niestety, mam badania. Bardzo pani dziękuję za wczoraj, było naprawdę miło. 
-Oh, no cóż...Mam nadzieję, że wyniki będą dobre. Możesz wpadać kiedy tylko chcesz.
-To naprawdę miło z pani strony, dziękuję.
-Do zobaczenia Harry, wesołych świąt.
-Do widzenia, wzajemnie i szczęśliwego nowego roku!

Melanie 

Gdy opuściłam łazienkę moja głowa prawie eksplodowała od ilości pytań, ale przede wszystkim gdzie on jest? Weszłam do kuchni i dostrzegłam mamę, Nonnę i Toby'ego.
-Oo, Melanie już wstałaś! Właśnie mieliśmy otwierać prezenty!
-Gdzie Harry?
-Ymm, miał badania i musiał wyjść.
-Oh.
Czy on mnie unikał? Czy już jestem dla niego skończoną idiotką? Muszę przestać panikować.
Usiadłam przed kominkiem przyglądając się jak Toby rozpakowuje prezenty. Mimo, że miał 16 lat, jego oczy nigdy nie świecą się bardziej, gdy dostaje prezenty. Otwierał właśnie białą paczkę, a gdy zobaczył co jest w środku jego wyraz twarzy się zmienił. Podeszłam do niego zmartwiona.
-Co się dzieje, Toby?
-To jest koszulka z podpisem Clem'a Burke'a, perkusisty Ramones!
Spojrzałam na T-shirt i nie mogłam uwierzyć. Wiedziałam, kto mu to dał i nie mogłam wyjść z podziwu, że zrobił coś tak cudownego dla mojego brata. Jego uśmiech nigdy nie był tak szeroki, przez co sama nie mogłam zapanować nad tym, że moje kąciki ust również uniosły się ku górze.
-Jak tylko go spotkasz podziękuj i powiedz, że jest moim bogiem, serio.
Zaśmiałam się na te słowa i przytuliłam się do brata.
2 dni później...

Kończyłam właśnie swoją zmianę w szpitalu. Ubrałam płaszcz i już miałam wychodzić, gdy usłyszałam wibrację telefonu.

Od: Harry
:)

Zmarszczyłam brwi, po czym podniosłam głowę i zauważyłam burzę brązowych loków. Uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej chłopaka.
-Co powiesz na wspólny spacer?
-Bardzo chętnie.
Opuściliśmy budynek szpitala tylnym wyjściem i skierowaliśmy się do najbliższego parku.
-Nie zdążyłam ci podziękować za prezent, który dałeś Toby'emu. Naprawdę nawet nie umiem wyrazić, jak bardzo jestem ci wdzięczna...Dawno nie widziałam go tak bardzo uśmiechniętego...Dziękuję.
Zatrzymałam się na chwilę i spojrzałam w oczy Harry'ego.
-Nie ma za co, cieszę się, że się spodobał-uśmiechnął się ukazując przy tym swoje cudowne dołeczki, przy których miękły mi kolana.-Ja również nie zdążyłem czegoś zrobić. 
Spojrzałam na niego pytająco, na co uśmiechnął się lekko.
-Zamknij oczy, proszę.
Zrobiłam to o, co mnie poprosił. Poczułam jak bierze moje włosy na jedną stronę i zapina coś na mojej szyi.
Otworzyłam i zobaczyłam na srebrny wisiorek z papierowym samolocikiem. Zaśmiałam się i spojrzałam na chłopaka stojącego przede mną. To co było na łańcuszku nie było bezwartościowe. Było to związane z historyjką z dzieciństwa, którą mu opowiedziałam.
-Dziękuję, jest piękny. Też mam coś dla ciebie. Może nie tak piękne i spektakularne jak twoje prezenty,ale proszę-podałam mu ozdobną torebkę, w której znajdowały się czekoladowe ciasteczka.-Mówiłeś, że tęsknisz za tymi, co robi twoja mama...Na pewno nie są takie pyszne jak w domu,ale...-nie dokończyłam, gdyż poczułam silne ramiona chłopaka wokół siebie.
-Dziękuję, naprawdę. To jeden z najlepszych prezentów jakie dostałem.
Poczułam krew napływającą do policzków.
-Harry, to tylko ciasteczka...
Jego duża dłoń objęła moją. Splótł nasze palce i popatrzył na mnie.
-Dziękuję-bezgłośnie powiedział poruszając tylko ustami.

~~
Heeej!
Jak po świętach i po sylwestrze? Ja to tak się nażarłam, że aż trudno to sobie wyobrazić! Dobrze, że do szkoły wracam dopiero 7 stycznia! :D
Co sądzicie o rozdziale? Coraz więcej momentów Helanie! :) Nie wiem jak waszym zdaniem, ale moim są po prostu przeuroczy!
Nie mogę uwierzyć, że jest już ponad 23 tys. wejść i 48 obserwatorów, wow! Może dobijemy do 50, hmm? ;)
Twitter Harry'ego<klik>
Twitter Melanie - <klik> 
#muchlove
@DameHazza