Nie wiem w sumie, co jeszcze napisać hahah Jak tam u Was? Jak szkoła? :) Przypominam o głosowaniu, oczywiście jeśli lubicie Wordlessa <klik> ;)
#muchlove
@DameHazza
Taylor
Spojrzałam na dziewczynę przede mną. Widziałam w jej oczach zupełny szok. Czułam dokładnie to samo widząc ją tu o drugiej w nocy. Przybrałam jednak obojętny wyraz twarzy.
-Przepraszam...Ja...-zająknęła się i spojrzała na swoje buty.-Ja powinnam już iść.
Nie zdążyłam nawet nic odpowiedzieć. Po prostu pobiegła do samochodu, który stał przed domem. Usłyszałam szmer, na co szybko zamknęłam drzwi i odwróciłam się w kierunku schodów.
Ujrzałam zaspaną sylwetkę chłopaka, który patrzył na mnie pytająco.
Wiedziałam, że powinnam mu powiedzieć... Ale przez ostatnie dni chodził strasznie przybity. Zdziwiłam się, gdy napisał do mnie. Zdawałam sobie sprawę, że między nami do niczego nie dojdzie. Nawaliłam na całej linii. Ale mimo wszystko zanim zaczęliśmy się spotykać byliśmy przyjaciółmi. I chyba tylko ja mu tu zostałam. To zabrzmi niedorzecznie po tym co zrobiłam, ale naprawdę go kocham. Gdy zobaczyłam go z tą dziewczyną... Załamałam się. Ona była idealna. Piękna, inteligentna i miła dla wszystkich wokół. Na początku czułam ogromną złość, jednak zdałam sobie sprawę, że sama sobie byłam winna.
Nie myśląc o niczym więcej, przełknęłam gulę w gardle i uśmiechnęłam się lekko.
-Przepraszam, nie chciałam cię obudzić...Po prostu musiałam się czegoś napić.
Skinął głową po czym wrócił do swojej sypialni.
Melanie
Nie umiałam opanować szlochu. Ona tam była. Nie rozmawialiśmy zaledwie kilka dni... To wręcz...okrutne.
-Zawieź mnie na basen, proszę-wybełkotałam do zmartwionej przyjaciółki.
-C-co?-spojrzała na mnie jak na zupełną wariatkę.
-Uniwersytecki basen, błagam-nie mówiąc nic więcej włączyła silnik i odjechała.
Gdy zajechałyśmy pod uczelnię przetrząsnęłam torebkę i ku mojej uldze znalazłam klucze. Jako kapitan drużyny pływackiej uniwersytetu mam dostęp do basenu kiedy chce. To dziwne, ale w tym momencie w ogóle mnie to nie obchodziło. Wpisałam kod do alarmu, który nie był zbyt wymyślny (1234), po czym przeciągnęłam koszulkę przez siebie i zsunęłam z siebie spodnie. Niemal natychmiast wskoczyłam do basenu. Przepłynęłam sześć długości kraulem skupiając się tylko na tym. Trzy ruchy, oddech...Trzy ruchy, oddech. Gdy dopłynęłam do ścianki, dotknęłam stopami dna basenu. Dostrzegłam, że na sali siedzi Vic. Patrzyła na mnie z ogromną troską w oczach, ale przede wszystkim ze smutkiem. W pomieszczeniu panował pół mrok, gdyż jedynym światłem był księżyc w pełni. Spojrzałam na teraz lekko wzburzoną wodę, po czym wzięłam głęboki oddech, popłynęłam kolejne długości.
♥
Wzięłam głęboki oddech i ściągając z uszu słuchawki, przekroczyłam próg szpitala. Zmieniłam swoje dyżury, modląc się by go nie spotkać. Ostatnie dni były dosłownie takie same. Wstawałam, jadłam, uczyłam się do egzaminów, wychodziłam do szpitala, wracałam i kładłam się spać. Victoria, jak to ona, próbowała ze mną rozmawiać, ale to było naprawdę trudne zadanie. Czemu tak bardzo to przeżywam? Nie mogłabym po prostu żyć dalej...Tak jak on? Zapomnieć i tyle. Skinęłam głową do Alice, po czym zostawiłam kurtkę w swojej szafce i przebrałam buty. Od razu wiedziałam do kogo powinnam się udać.Skierowałam się do pokoju pani Graham i gdy tylko do niego wkroczyłam na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Jak się pani dzisiaj miewa?-spytałam siadając na krześle obok.
-Całkiem dobrze, dziękuję słoneczko...Ale widzę, że z tobą dzieję się coś złego-spojrzała na mnie swoimi brązowymi, przenikliwymi oczami.
-Aa...To nic takiego-spojrzałam na swoje splecione dłonie.
-Wyrzucając to z siebie, będzie ci łatwiej-poradziła, na co się na nią spojrzałam. Uśmiechnęła się lekko i ścisnęła moją dłoń.
♥
Kończąc swoją historię spojrzałam na staruszkę, która wyglądała jakby bardzo intensywnie myślała.-Czy to jest ten chłopiec, z burzą loków?-skinęłam głową, potwierdzając jej słowa.-Mimo wszystko sądzę, że powinnaś z nim porozmawiać...-spojrzałam na nią jakby zwariowała.-Możesz też zapomnieć-dodała.
Nie ma opcji, żebym dała radę zapomnieć. Nie przy jego cholernych zielonych oczach, cholernym uśmiechu i przy jego cholernym uśmiechu na każdej okładce magazynu.
♥
Wyszłam zupełnie zdezorientowana. Co ja mam niby zrobić? Czy ten cały bełkot, że czas leczy rany to prawda? Bo mi jak na razie nie pomaga. Skierowałam się do łazienki i spojrzałam w lustro. Przemyłam twarz zimną wodą. To było zaledwie kilka miesięcy...Jak to możliwe, że tak szybko i mocno się w nim zakochałam? Przecież kiedy go tu przywieźli miałam chłopaka... Czy powinnam z nim porozmawiać? Czy w ogóle dam radę bez żałosnego szlochu i prośby by wrócił? Przetarłam dłonią pojedynczą łzę, która spłynęła po moim policzku. Odwróciłam się i wyszłam z łazienki. Podniosłam głowę i w tym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały, a ja poczułam, że mój żołądek wywrócił się do góry nogami, a kolana zmiękły prawie tak jakbym nie miała kości.